- Słuchaj... - odezwał się po chwili wahania. Spojrzała na niego tymi swoimi czekoladowymi ślepiami. Taka wyrwana z zamyślenia wyglądała naprawdę uroczo. Szybko zganił się za te myśli. Miał jej zadać konkretne pytanie, a nie tonąć w jej spojrzeniu!
- O co chodzi? - spytała przyglądając mu się uważnie, jakby chciała wyczytać odpowiedź z jego zachowania.
- Ty z tym spędzaniem czasu, to tak na serio, czy żeby po prostu...
- Oh o to chodzi! - uśmiechnęła się tajemniczo - Jakoś tak w tym momencie nie myślałam o tym, co mówię.
A więc jednak. Chciała tylko spławić tego czepialskiego rudzielca. W sumie to szkoda...
- Ale jak tak sobie teraz myślę - zaczęła nagle - To myślę, że może całkiem na poważnie. Jeśli akurat nie jesteś złośliwy to całkiem miło się z tobą przebywa.
Nie ma co, zatkało go. Tego się nie spodziewał. Jeśli akurat nie jest złośliwy?! A ona to co?! Na wszystko zawsze znajdzie ciętą ripostę.
- No nie, Granger, dobrze wiesz... - zaczął ale nie dała mu skończyć.
- Domyślam się co chcesz powiedzieć, więc lepiej nie kończ, bo do tej pory było całkiem miło! Najlepiej jest wtedy, gdy milczysz.
- A to czemu? - nie mógł się nie uśmiechnąć. Co ta dziewczyna z nim robiła!
- Bo jak zaczynasz coś mówić to zawsze kończy się kłótnią.
- Może dlatego, że ktoś tu ma wredne usposobienie?
- I widzisz? Znów zaczynasz!
Zaprzestali sporów, bo właśnie dotarli na miejsce. Polanka była śliczna. Zwłaszcza, że kwiaty wciąż jeszcze kwitły. Przepływał przez nią strumyk, który mały z pozoru, był całkiem głęboki. Gdy Hermiona do niego weszła woda sięgała jej za kolana. Rozejrzała się dokoła. Wszędzie rosły piękne różane krzewy i inne kwiaty, których nawet ona nie umiała nazwać. Malfoy rozłożył się na trawie koło strumyka i patrzył na nią, a ona zdjęła buty i rzuciła je na brzeg. Woda przyjemnie chłodziła jej nogi. Miała szczęście, że założyła szorty! Teraz przynajmniej nic jej nie zamoknie i może spacerować bez przeszkód po strumyku. Po chwili wyszła z wody i usiadła na trawie obok Malfoya, wystawiając twarz do słońca. Spojrzał na nią pytająco.
- I co?
- I nic. Pięknie tu - stwierdziła patrząc na niego spod przymkniętych powiek - Skąd znasz to miejsce?
- Na czwartym roku gdy twój Potter walczył ze smokiem ja i Blaise odkryliśmy tę polanę. Zupełnie przypadkiem oczywiście.
- Co robiliście tak daleko od zamku?
- Szukaliśmy siebie - mruknął.
- Co proszę? - Hermiona spojrzała na niego zdumiona - Jak to siebie?
- Nie za dużo chcesz wiedzieć? - spytał z przebiegłym uśmieszkiem.
- Akurat ty jesteś mi to winny - prychnęła wstając - Ale nie, to nie. Siedź sobie sam na tej swojej polance.
- A ty dokąd? - natychmiast poderwał się na nogi i złapał ja w tali - Myślałem, że chcesz "spędzać ze mną czas".
- Goń się - mruknęła i spróbowała mu się wyrwać.
- Skoro nie można z tobą po dobroci, to musze użyć bardziej drastycznych środków - stwierdził uśmiechając się perfidnie i porwał ją na ręce.
- Puszczaj! - pisnęła starając się wyswobodzić, ale on jej nie słuchał. Po chwili poczuła jak ją puszcza i nagle znalazła się w chłodnej, spokojnej wodzie. Wynurzyła się na powierzchnię i spojrzała z naganą na Malfoya, który skręcał się ze śmiechu na brzegu strumyka.
- Jeszcze zobaczymy, kto tu się będzie śmiał - mruknęła i chwyciła go za rękę z całej siły ciągnąc za sobą. Teraz oboje stali w strumyku i śmiejąc się nawzajem ochlapywali się wodą. W końcu, przemoczeni do suchej nitki, opadli na trawę i wpatrywali się w siebie nawzajem. To dziwne, myślała Hermiona, ale przy Malfoy'u mogę być sobą. Z Ronem nigdy by się to nie zdarzyło. Westchnęła. Miała poczucie, że żyje pełnią życia i czuła się z tym bardzo dobrze. Wiedziała również, że w jakiś tajemniczy sposób ma to związek z tym chłopakiem, leżącym obok i wpatrującym się w nią tym hipnotyzującym spojrzeniem szarych tęczówek.
- Wiesz, wspaniale się dziś bawiłam - stwierdziła - To był naprawdę piękny dzień.
- Oczywiście - mruknął patrząc na nią z kpiącym uśmieszkiem - Przeciez spędziłaś go ze mną, nie mogło być inaczej.
- Tak, tak - prychnęła. Leżała tak chwilę patrząc w niebo gdy nagle Malfoy pochylił się nad nią.
- Więc przydałoby się szczęśliwe zakończenie - patrzył na nią z tak bliska, że jego oczy wydawały się jej głęboką studnią bez dna. Stalowoszarą studnią.
- Zależy co rozumiesz, mówiąc szczęśliwe zakończenie - szepnęła zatracając się w jego spojrzeniu. Uśmiechnął się i zaczął gładzić jej włosy. Hermiona westchnęła i zamknęła oczy, a ich wargi złączyły się w delikatnym pocałunku. Tak, pomyślała jeszcze, to na pewno jest szczęśliwe zakończenie.
***
No, mam nadzieję, że rozdział się wam podoba.
Skończyły mi się ferie, więc mam teraz więcej na głowie i mniej czasu na pisanie, ale postaram się coś wymyślić i pogodzić szkołę i bloga :)
Papatki ;*
Mrs. Malfoy <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz