wtorek, 4 marca 2014

Tajemnicza polana, czyli co ty sobie myślisz?

Szli tak razem przez błonia, a Malfoy coraz bardziej oddalała się od Hogwartu aż w końcu skręcił gdzieś za zamek. Nie wiedział czemu to robi, ale ta dziewczyna mu zaimponowała. Broniła swego i słusznie. Weasley nie miał prawa nią pomiatać. I jeszcze kazał jej się tłumaczyć. Gdyby Granger nic nie powiedziała najpewniej przywaliłby temu zarozumialcowi w łeb. Ale ona sama dała sobie radę i to go trochę zdziwiło. Przez te lata kiedy się znali zawsze widział ją jako zwykłą kujonicę, która chowa się za Potterem i zawsze musi mieć rację, ale była w sumie nie szkodliwa. Nie wiedział, że umie się tak stawiać. Ponownie zadał sobie pytanie czemu ją tam prowadzi. To miejsce odkrył z Blaisem na czwartym roku. Była to śliczna polanka w kształcie prawie idealnego koła. Nie była strasznie duża ale nie była też mała. Taka, jaka powinna być, pomyślał i kluczył jeszcze trochę między drzewami na wypadek gdyby ten rudy gumochłon ich śledził, choć wątpił by się na to zdobył. Teraz będzie opowiadać wszystkim dookoła jaka to Granger jest niedobra. A ona, co go trochę zdziwiło, szła spokojnie obok niego i nie mówiła nic. Nawet nie protestowała, a przecież nie wiedziała dokąd ją prowadzi. Czyżby zaczynała mu ufać? Tak szybko? Wtedy wygranie zakładu nie byłoby wcale trudne. Tyle, że nie mógł wypełnić go do końca. Nie chciał jej ranić. Nie wiedział czemu, bo to przecież idiotyczne, ale tak było. I kiedy z nią przebywał nie myślał o zakładzie. Było mu z nią po prostu dobrze. Jej towarzystwo coraz bardziej mu się podobało. Powiedziała, że chce spędzać z nim czas! Ale numer! Nie wiedział czy powiedziała tak tylko po to, żeby dopiec Weasley'owi, czy może naprawdę tak myślała. Powinien ją o to spytać. 
- Słuchaj... - odezwał się po chwili wahania. Spojrzała na niego tymi swoimi czekoladowymi ślepiami. Taka wyrwana z zamyślenia wyglądała naprawdę uroczo. Szybko zganił się za te myśli. Miał jej zadać konkretne pytanie, a nie tonąć w jej spojrzeniu!
- O co chodzi? - spytała przyglądając mu się uważnie, jakby chciała wyczytać odpowiedź z jego zachowania. 
- Ty z tym spędzaniem czasu, to tak na serio, czy żeby po prostu... 
- Oh o to chodzi! - uśmiechnęła się tajemniczo - Jakoś tak w tym momencie nie myślałam o tym, co mówię. 
 A więc jednak. Chciała tylko spławić tego czepialskiego rudzielca. W sumie to szkoda...
- Ale jak tak sobie teraz myślę - zaczęła nagle - To myślę, że może całkiem na poważnie. Jeśli akurat nie jesteś złośliwy to całkiem miło się z tobą przebywa. 
Nie ma co, zatkało go. Tego się nie spodziewał. Jeśli akurat nie jest złośliwy?! A ona to co?! Na wszystko zawsze znajdzie ciętą ripostę. 
- No nie, Granger, dobrze wiesz... - zaczął ale nie dała mu skończyć. 
- Domyślam się co chcesz powiedzieć, więc lepiej nie kończ, bo do tej pory było całkiem miło! Najlepiej jest wtedy, gdy milczysz.
- A to czemu? - nie mógł się nie uśmiechnąć. Co ta dziewczyna z nim robiła! 
- Bo jak zaczynasz coś mówić to zawsze kończy się kłótnią.
- Może dlatego, że ktoś tu ma wredne usposobienie?
- I widzisz? Znów zaczynasz! 
Zaprzestali sporów, bo właśnie dotarli na miejsce. Polanka była śliczna. Zwłaszcza, że kwiaty wciąż jeszcze kwitły. Przepływał przez nią strumyk, który mały z pozoru, był całkiem głęboki. Gdy Hermiona do niego weszła woda sięgała jej za kolana. Rozejrzała się dokoła. Wszędzie rosły piękne różane krzewy i inne kwiaty, których nawet ona nie umiała nazwać. Malfoy rozłożył się na trawie koło strumyka i patrzył na nią, a ona zdjęła buty i rzuciła je na brzeg. Woda przyjemnie chłodziła jej nogi. Miała szczęście, że założyła szorty! Teraz przynajmniej nic jej nie zamoknie i może spacerować bez przeszkód po strumyku. Po chwili wyszła z wody i usiadła na trawie obok Malfoya, wystawiając twarz do słońca. Spojrzał na nią pytająco.
- I co? 
- I nic. Pięknie tu - stwierdziła patrząc na niego spod przymkniętych powiek - Skąd znasz to miejsce? 
- Na czwartym roku gdy twój Potter walczył ze smokiem ja i Blaise odkryliśmy tę polanę. Zupełnie przypadkiem oczywiście. 
- Co robiliście tak daleko od zamku? 
- Szukaliśmy siebie - mruknął. 
- Co proszę? - Hermiona spojrzała na niego zdumiona - Jak to siebie?
- Nie za dużo chcesz wiedzieć? - spytał z przebiegłym uśmieszkiem.
- Akurat ty jesteś mi to winny - prychnęła wstając - Ale nie, to nie. Siedź sobie sam na tej swojej polance. 
- A ty dokąd? - natychmiast poderwał się na nogi i złapał ja w tali - Myślałem, że chcesz "spędzać ze mną czas". 
- Goń się - mruknęła i spróbowała mu się wyrwać.
- Skoro nie można z tobą po dobroci, to musze użyć bardziej drastycznych środków - stwierdził uśmiechając się perfidnie i porwał ją na ręce.
- Puszczaj! - pisnęła starając się wyswobodzić, ale on jej nie słuchał. Po chwili poczuła jak ją puszcza i nagle znalazła się w chłodnej, spokojnej wodzie. Wynurzyła się na powierzchnię i spojrzała z naganą na Malfoya, który skręcał się ze śmiechu na brzegu strumyka. 
- Jeszcze zobaczymy, kto tu się będzie śmiał - mruknęła i chwyciła go za rękę z całej siły ciągnąc za sobą. Teraz oboje stali w strumyku i śmiejąc się nawzajem ochlapywali się wodą. W końcu, przemoczeni do suchej nitki, opadli na trawę i wpatrywali się w siebie nawzajem. To dziwne, myślała Hermiona, ale przy Malfoy'u mogę być sobą. Z Ronem nigdy by się to nie zdarzyło. Westchnęła. Miała poczucie, że żyje pełnią życia i czuła się z tym bardzo dobrze. Wiedziała również, że w jakiś tajemniczy sposób ma to związek z tym chłopakiem, leżącym  obok i wpatrującym się w nią tym hipnotyzującym spojrzeniem szarych tęczówek. 
- Wiesz, wspaniale się dziś bawiłam - stwierdziła - To był naprawdę piękny dzień. 
- Oczywiście - mruknął patrząc na nią z kpiącym uśmieszkiem - Przeciez spędziłaś go ze mną, nie mogło być inaczej.
- Tak, tak - prychnęła. Leżała tak chwilę patrząc w niebo gdy nagle Malfoy pochylił się nad nią. 
- Więc przydałoby się szczęśliwe zakończenie - patrzył na nią z tak bliska, że jego oczy wydawały się jej głęboką studnią bez dna. Stalowoszarą studnią. 
- Zależy co rozumiesz, mówiąc szczęśliwe zakończenie - szepnęła zatracając się w jego spojrzeniu.  Uśmiechnął się i zaczął gładzić jej włosy. Hermiona westchnęła i zamknęła oczy, a ich wargi złączyły się w delikatnym pocałunku. Tak, pomyślała jeszcze, to na pewno jest szczęśliwe zakończenie.

***

No, mam nadzieję, że rozdział się wam podoba. 
Skończyły mi się ferie, więc mam teraz więcej na głowie i mniej czasu na pisanie, ale postaram się coś wymyślić i pogodzić szkołę i bloga :)
Papatki ;*
Mrs. Malfoy <3